Aleja przez sad dworskiAleja przez sad dworski
Aleja przez sad dworski. Zdjęcie przedwojenne
Przestrzeń wokół dworu planowano z dużą pieczoło­wito­ścią. Najistotniejszymi jej elementami, o najbar­dziej repre­zentacyjnym charakterze były: aleja dojaz­dowa, podjazd oraz salon ogrodowy. Aleja dojazdowa, najczęściej obsadzo­na szpalerem drzew jednego gatun­ku (lip, grabów, wiązów, dębów czy jesionów) stanowi­ła, jak pisze Agata Zachariasz, ozdobę nawet niewiel­kich dworków. Prócz drogi głównej, prowadzącej do dworu, projektowano także pomniejsze – aleje do przejażdżek konnych czy ścieżki spacerowe. W zależ­ności od przeznaczenia ich nawierzchnie mogły być ziemne, żwirowe, trawiaste czy brukowane. Wytycza­jąc je, dokładano starań by miały walor nie tylko użytkowy, ale i estetyczny: uciekano się często do wykorzystywania złudzeń optycznych, dzięki którym droga wydawała się dłuższa niż była w rzeczywistości, zaskakiwano spacerującego nieoczekiwanie zmieniając bieg alei albo zamykano ją perspektywicznie rzeźbą, bramą czy mostem. W przypadku drogi dojazdowej takie zamknięcie stanowił budynek dworu z uplasowanym od frontu podjazdem, którego centralnym elementem był owalny lub okrągły trawnik (zwany też gazonem) z pojedynczym drzewem, klombem, fontanną lub niewielkim basenem. Z biegiem lat podjazdy zaczęły zdobić wymyślne ornamenty, różnobarwne kobierce czy wyniesione kwietniki. Jednak najbardziej reprezentacyjną częścią ogrodu pozostawał tzw. salon ogrodowy, usytuowany z tyłu budynku i często odgraniczony od reszty założenia żywopłotem, szpalerem drzew czy bindażem, czyli alejką biegnącą we wnętrzu roślinnego tunelu. Jego charakter uzależniony był od stylu, w jakim zaprojektowane było założenie parkowe, ten zaś z kolei kształtowały aktualne mody panujące w architekturze krajobrazu.

W końcówce XVIII stulecia i w pierwszej połowie XIX wieku na wygląd dużych, zwykle pałacowych parków wpływała angielska koncepcja ogrodu romantycznego, którego malownicza i urozmaicona kompozycja miała na celu kształtowanie doznań i nastrojów zwiedzających. Pod pojęciem malowniczości, kluczowej dla zrozumienia tej wizji założenia parkowego, kryje się, jak zauważa Rylke, próba wyjęcia z natury widoku, pewnego motywu malarskiego i przeniesienia go w inne otoczenie, jednak w taki sposób, by wydawał się tam doskonale wpasowany.
ArkadiaArkadia
Sztuczny łuk w Arkadii koło Nieborowa z widokiem na park i świątynię Diany
(ilustracja z zasobów portalu polona.pl)
Toteż „[o]grody takowe powinny obejmować przedmioty w przyrodzeniu zna­ko­mi­te i tak z sobą przeplatane, ażeby urok i za­dzi­wie­nie spra­wia­ły, a o­gół pla­nu, dzia­ła­jąc na wyo­braź­nię, miał przy­jem­ną har­mo­nią; zas­ła­niać zaś wszyst­ko to, co na u­wa­gę nie zas­łu­gu­je” dyk­to­wał swym czy­tel­ni­kom Jó­zef Stru­mił­ło. Og­ród ro­man­tyc­zny ce­chu­je za­tem zas­ka­ku­ją­ca zmien­ność i nie­zwyk­łość kon­tras­to­wych zes­ta­wień np. taf­li wo­dy i ścia­ny la­su al­bo ska­lis­tych ur­wisk gó­ru­ją­cych nad kwie­cis­ty­mi łą­ka­mi. Prze­mie­rza­jąc park spa­ce­ro­wicz prze­cho­dzi od jed­ne­go ob­ra­zu do dru­gie­go: tu po­dzi­wia sce­nę ar­ka­dyj­ską, tam rus­ty­kal­ną, ów­dzie eg­zo­tycz­ną. Sta­ran­nie kom­po­no­wa­ne wi­do­ki by­ły przy tym ob­li­czo­ne na wy­wo­ła­nie ok­reś­lo­ne­go e­fek­tu: me­lan­cho­lij­nej za­du­my przy rui­nie (zaz­wy­czaj sztucz­nej), po­god­ne­go spo­ko­ju na wi­dok za­la­nych słońcem, ukwieconych pastwisk z sielanko­wym stadkiem owiec i brzozowym gaikiem, przestrachu na zawieszonym nad przepaścią moście czy zapartego w piersi tchu przed kaskadą huczącego w pieczarze wodospadu. Nie bez znaczenia pozostawała tutaj symboli­ka roślin np. róże uosabiały piękno i miłość, irysy – elokwencję, a białe kwiaty akacji – w ujęciu wolnomularskim – niewinność. Istotnym elementem uwzględnianym w każdym projekcie była woda: serpentyna rzeki, nieregularne sadzawki, sztuczne źródełka, katarakty, wodotryski, wreszcie stawy połączone kanałami, ponad którymi przerzucano urokliwe mostki. Uzupełnieniem ogrodu spacerowego były rozmaite budowle, których celem było spotęgowanie zaplanowanego efektu scenicznego: sztuczne groty i ruiny, altany (kształtem naśladujące np. antyczne świątynie), chińskie pawilony czy pasterskie szałasy. Specjalne miejsce poświęcano w wielu parkach budowlom upamiętniającym ważne wydarzenia w życiu dworu czy narodu– sarkofagom, mauzoleom, rzeźbom, kaplicom czy kamiennym pomnikom, opatrzonym odpowiednimi inskrypcjami. W polskich ogrodach romantycznych obecność tych elementów miała nie tylko pobudzać do kontemplacji, ale także podyktowana była pragnieniem podtrzymania ducha narodowego w dobie utraty niepodległości.

Mostek w parkuMostek
Mostek w parku. Zdjęcie przedwojenne
W połowie XIX w. na kompozycji dworskich założeń parkowych odcisnęła piętno naturalistyczna koncepcja ogrodu, która w warunkach polskich znajdowała wyraz przede wszystkim w otwartych przestrzeniach widokowych i nieregularnych kępach drzew, sadzanych w miejsce wcześniej obowiązujących szpalerów. Dobry artysta og­rod­nik, pisze Edmund Jankowski (nazywany przez Gerarda Ciołka epigonem tego kie­run­ku), zręcznie wykorzystuje walory krajobrazu i naturalne jego elementy, „a grupując partye i skupiny drzew, otwiera pomiędzy niemi jakby okna na świat boży. Tylko wtedy ogród staje się miłą siedzibą, gdy oko objąć może z niego szersze horyzonty. Przestrzeń ciasna, zamknięta murami lub drzewami, choćby jak najlepiej wewnątrz urządzona, staje się wkrótce pięknem.... więzieniem.” W sztuce projektowa­nia ogrodów na pierw­szy plan wysuwa się teraz przyroda, nie zaś – jak dotychczas – zamysł człowieka. Ogród, jak zauważa Anna Różańska, staje się „teatrem natury”. Ręka ogrodnika jedynie dopełnia i wygładza to, co daje sama przyroda, w taki jednak sposób, by ludzka ingerencja była jak najmniej widoczna. Z ogrodów znikają więc rzeźby, urny, sarkofagi czy pawilony, więcej natomiast uwagi poświęca się odpowiedniemu doborowi roślin. Podobnie jak w latach wcześniejszych projektując ogród bierze się pod uwagę nie tylko najbliższe otoczenie, ale i całość krajobrazu, w którym założenie jest usytuowane: naturalistyczne parki otwierają się na pobliskie łąki, pola czy lasy, a ich kompozycja uwzględnia elementy zastane – rzeźbę terenu, sieć wodną czy roślinność, którą teraz sadzi się zgodnie z jej naturalnym środowiskiem: stawy okolone są szuwarami, a łąki mają się od dzikich kwiatów. Szczególnym typem ogrodu naturalistycznego były zakładane w końcówce XIX stulecia małe lub średniej wielkości parki obwodnicowe i kaligraficzne. W obu wypadkach nazwy układów oddają charakter przebiegu dróg, których miękkie, esowate i łukowate krzywe wiły się po ogrodzie, przecinając się wzajemnie. W ogrodzie obwodnicowym jedna z nich, wytyczona na obrzeżach założenia i zwana obwodnicą, obiegała cały park. W parkach typu kaligraficznego z kolei płynność formy, widoczna głównie w zarysie kapryśnej plątaniny ścieżek, przybiera szczytową formę, pośrednio wiążąc się z secesyjną manierą właściwą przełomowi wieków, przez niektórych uważaną za ukoronowanie stylu kaligraficznego. W samym stylu secesyjnym, ukształtowanym pod wpływem koncepcji miniaturowych ogrodów japońskich, zieleń i architektura ściśle się splatają: budynki wręcz toną w gąszczu roślin, a preferowane dotąd dalekie perspektywy ulegają radykalnemu skróceniu i przybierają postać bliskich widoków z werandy bądź tarasu na staw czy trawnik otoczony gęstwiną drzew i krzewów. W tak wykreowanych kameralnych, ogrodowych wnętrzach chętnie prezentowano rośliny o wyrazistych formach – pnącza, irysy czy paprocie. Należy tu jednak zaznaczyć, że myśl secesyjna zaznacza się głównie w projektach niewielkich ogródków okalających miejskie wille i jako taka nie znajduje uznania w oczach ziemian, widzących w niej wpływy obce, nie uwzględniające rodzimych tradycji narodowych. W rezultacie, jak stwierdza Bogdanowski, dworskich ogrodów w stylu secesyjnym powstało niewiele, a i te, które zrealizowano, ograniczały się do niewielkiego fragmentu dużo większego, stylistycznie odmiennego parku.

Obwodnica parkowaObwodnica
Zarys obwodnicy w lasochowskim parku (zdjęcie współczesne)

W XIX stuleciu obok założeń typowo naturalistycznych powstają także, choć mniej liczne, historyzujące parki o charakterze eklekty­cznym, harmonizujące ze wznoszonymi w owym czasie w tym stylu budowlami. Pojawiają się zatem nawiązania do ogrodów renesansowych (włoskich) i barokowych (francuskich) – w postaci czystej i mieszanej, stanowiącej wierną kopię dawnych układów lub swobodną wariację na temat. Ży­wio­łowość naturalistycznego parku zostaje ujęta w uporządkowane osiowo, zgeometryzowane ramy, widoczne zwłaszcza w sposobie proje­ktowania tarasów, klombów czy rabat kwiatowych. Parter ogrodowy, sta­no­wiący naj­bardziej reprezentacyjną, bo otaczającą budynek mieszka­lny, część założenia przybiera tu najczęściej postać dywanową z regularny­mi, starannie pielęgnowanymi kwietnikami, tworzącymi kwiatowy kobierzec imitujący fantazyjne wzory orientalnych dywanów.

Opisywane wyżej tendencje w kształtowaniu przestrzeni wokół wiejskich siedzib ziemiańskich utrzymały się aż do pierwszej woj­ny światowej. Początek XX w. w architekturze krajobrazu nazna­czony jest z jednej strony słabym dość oddziaływaniem secesji, z drugiej zaś ciągle żywym historyzmem i poszukiwaniem stylu narodowego, którego zwieńczeniem będzie regionalistyczny tzw. styl dworkowy, wywodzący się z tradycji sar­mackiego ogrodu kwaterowego (włoskiego) i romantycznego krajo­bra­zo­we­go. W takich projektach część ogrodu okalająca dwór zyskiwała formę zgeometryzowaną, harmonizującą z bryłą budynku, na obrzeżach założenia przechodzącą możliwie płynnie w swobodną kompozy­cję kali­gra­ficz­ne­go parku pejzażowego.

Ciągle obecne w projektowaniu dworskich parków koncepcje naturalistyczne w początkach wieku XX, a zwłaszcza w dwudziestoleciu międzywojennym zderzają się z myślą modernistyczną, która na powrót rozbija to, co łączył dotąd w harmonijną całość styl kaligraficzny, a secesja wręcz stapiała w jedność. Bogdanowski określa modernistyczne projekty jako prostokreślne, akcentujące kubiczne bryły budynków i nowoczesnych rzeźb. Eksponuje się teraz pojedyncze krzewy czy egzotyczne drzewa, zestawiając je kontrastowo z tłem: gładkimi płaszczyznami ścian czy dywanowych trawników, eksperymentuje się z wodą i światłem, chętnie sięga się po ostre kolory i nowoczesne materiały: beton, ceramikę, szkło, rezygnując zarazem z wyszukanych zdobień, odrzucanych na rzecz programowej prostoty i funkcjonalizmu. Za Longinem Majdeckim wyróżnić można tu dwa wiodące kierunki w projektowaniu założeń dworsko-parkowych. Wedle założeń pierwszego plany stają się bardziej zgeometryzowane, akcentując ośrodek główny i komponując całość ogrodu osiowo i symetrycznie. W tym ujęciu nadal więcej uwagi poświęca się rzeźbie terenu, roślinom czy układowi wodnemu, niż samej architekturze. Drugi kierunek preferuje układy asymetryczne z wyraźnym udziałem elementów budowlanych stopionych w całość z przyrodniczymi. W modernizmie, jak pisze Agata Zachariasz, wagi nabiera estetyka budulca: przykładowo ścieżki wysypuje się różnokolorowym żwirem albo wykłada kamiennymi płytami, które przerasta trawa czy byliny. Zaznaczyć jednak należy, że podobnie jak w przypadku wcześniej opisywanej secesji, która w swej wyrafinowanej postaci nadal króluje w ogrodach willowych, modernizm nie przyjął się jako styl wiejskich ogrodów ziemiańskich, pozostających pod wpływem ciągle żywego regionalizmu, który w międzywojniu staje się najbardziej typową formą dworskich założeń parkowych. Dziwić to nie może, skoro przez wielu planistów swoboda parków naturalistycznych, harmonijnie wpasowujących się w otoczenie wiejskiego krajobrazu, uznawana jest w tych warunkach za jedyną możliwą i akceptowalną.

Park w LasochowiePark
Park w Lasochowie – alejka z widokiem na krajobraz wiejski. Zdjęcie przedwojenne

Należy pamiętać, że opisywane wyżej przemiany par­ków dworskich dotyczą jedynie fragmentu te­go, co sta­nowiło całość założenia, na które składały się ponadto zabudowania gospodarcze, stawy ryb­ne, warzywniki, ogródki ziołowe, sady czy pa­sie­ki. Park, czyli ogród oz­dobny, zwany także spa­ce­ro­wym, służył przyjemno­ści, odzwierciedla­jąc gusta i aspiracje właścicieli, stąd – jak zauważa Agata Za­cha­riasz – w pierwszej kolejności ulegał zmianom i aktualnym modom. Regułą pozosta­wało, że dwie, zwyczajowo wyodrębniane części ogrodu – użyt­ko­wa, obejmująca sad i ogródek warzywny (ze wzglę­dów praktycznych położony zwykle blisko dworu) oraz spacerowa powinny komponować się w harmoni­zującą z otoczeniem i przemyślaną całość. Nie było to łatwe zadanie, stąd w ówczesnej prasie poświęconej architekturze krajobrazu roiło się od utyskiwań wykształconych planistów na kiczowatą mizerię ówczesnych założeń parkowych, urządzanych z książką w ręku przez panią domu, nie mającą pojęcia o sztuce ogrodniczej. Poradników, omawiających kwestie projektowania ogrodów i uprawy roślin, które służyły pomocą ambitnym ziemiankom było w owym czasie sporo. Powszechnym uznaniem cieszyły się wielokrotnie wznawiane i poprawiane (jeszcze wiele lat po śmierci autora) „Ogrody północne” Józefa Strumiłły, dające wyczerpujące wskazówki odnośnie m.in. urządzania oranżerii, wymagań poszczególnych gatunków roślin oz­dob­nych, sadzenia i szczepienia drzew owocowych, formowania krzewów, pielęgnowania winorośli, uprawy truskawek i hodowli kaktusów, układania bukietów, suszenia ziół, sztucznego zabarwiania róż, przechowywania warzyw i tępienia szkodników, wreszcie zakładania ogrodów romantycznych, nazywanych tutaj „angielskimi”: „Nigdzie przymuszać przyrodzenia nie należy: w każdem miejscu tego się trzymać co ono nakazuje; naprzykład: gór nie sypać na łąkach, na dolinach; grot i jaskiń nie układać, gdzie kamienia nigdy nie było, a kaskad nie robić, gdzie woda spadu nie ma; słowem żadnej takiej rzeczy nie żądać i nie umiesz­czać w ogrodzie, która bez ustawicznej pracy, poprawy czyli wsparcia, utrzymać się nie może. Drugi przepis, równie potrzebny, jest, unikać jednostajności, ażeby nie powtarzać widoków, któreśmy już gdzie indziej umieścili”. Orędownikiem założeń na­tu­ra­lis­tycz­nych był z kolei Edmund Jankowski, który zalecał przykładowo, by w otaczającym dwór ogrodzie ozdobnym drzewa sadzone były w pewnej odległości od budynku, aby nie bronić doń dostępu słonecznemu światłu. Na sąsiadujących z dworem trawnikach należało „rozrzucić kilka kwietników i najpiękniejsze drzewa pojedyncze, oraz skupiny z kilku pięknych drzew złożone”. Również ścieżki i alejki trzeba było wytyczać z rozmysłem, tak, aby każda z nich zdążała do określonego celu i tak „[ś]cieżki wśród zarośli powinny prowadzić od dworu do inspektu i sadu, a dość szeroka droga na folwark, do stajen i do gospodarstwa kobiecego. Jeżeli można ogród spacerowy połączyć w całość z innemi częściami, za pomocą szpalerów lub krytych chodników, to tem lepiej. Do części strojnej musi przytykać sad i warzywnik, oddzielone od niej zaroślami, skupinami drzew, szpalerem i t. p., albowiem część użytkowa, zwykle piękna nie jest.” Mniej reprezentacyjne ogrody użytkowe odgradzano od reszty założenia również żywopłotami, które zwyczajowo okalały także całość dworskiego parku, stanowiąc jego naturalne ogrodzenie. W tym charakterze najczęściej sadzono głogi, graby czy klony. Inną formą grodzenia terenu były kamienne mury lub fosy. Te ostatnie miały tę zaletę, że miast zamykać perspektywę, przedłużały ją, wychodząc poza obręb założenia w otaczający je naturalny, wiejski pejzaż.  

Nieodzownym elementem użytkowej części założenia był sad. Wedle cytowanego wyżej Jankowskiego optymalny stosunek posz­czególnych gatunków sadzonych tu drzew przedstawiał się następująco: 7 czereśni, 8 wisien, 13 śliw (w tym 6 węgierek i 3 ren­klody), 6 grusz letnich, 6 jabłoni let­nich, po 15 grusz jesiennych i zimowych,
Ogród zimowyOgród zimowy
Ogród zimowy (grafika z zasobów portalu polona.pl)
6 ja­błoni jesiennych oraz 25 zimo­wych. Należy pa­miętać, że mowa tu o stosunku: sad wiejski liczyć miał bowiem około 200-300 drzew. Su­ges­tie Jan­kow­skie­go znaj­du­ją od­zwier­cie­dle­nie w sta­tys­ty­kach: w 1929 ro­ku, jak po­da­je Mar­kow­ski, pro­duk­cja o­wo­ców w ca­łym woje­wódz­twie kie­lec­kim wy­nio­sła 16570 ton, z cze­go pra­wie po­ło­wa przy­pa­da­ła na jabł­ka (7560 t), resz­ta zaś na grusz­ki, cze­reś­nie i wiś­nie. O­prócz wy­mie­nio­nych ga­tun­ków w sa­dach u­pra­wia­no rów­nież mo­re­le, brzos­kwi­nie, orze­chy włos­kie, a tak­że krze­wy ag­res­tu, ma­li­ny i po­rzecz­ki. Eg­zo­ty­czne cyt­ru­sy, u­zu­peł­nia­ją­ce zie­miań­skie me­nu (po­ma­rań­cze, figi czy gra­naty), jak i cie­pło­lub­ne roś­li­ny oz­dob­ne (np. ho­do­wa­ne w do­ni­cach aga­wy, pal­my, ro­do­den­dro­ny, ka­me­lie), któ­ry­mi la­tem de­ko­ro­wa­no ga­zo­ny czy a­le­je, trzy­ma­no w oranżeriach. Takie przeszklone ogrody zimowe, wznoszone jako samodzielne obiekty lub stanowiące część pałacu, zyskały niemałą popularność w zamożniejszych majątkach, gdzie prócz funkcji użytkowej pełniły także rolę reprezentacyjną: spacerowano po nich, urządzano w nich bale czy przyjęcia. Na urządzenie oranżerii czy pomarańczarni stać jednak było tylko nielicznych, głównie z uwagi na wysokie koszty ogrzewania, jakie wymuszał zimą mroźny klimat. Jeszcze droższa była w utrzymaniu ananasarnia, bo o ile w oranżerii za zadawalającą uchodziła ciepłota rzędu 5 stopni Réaumura (ok. 6,5 st. Celsjusza), o tyle w ananasarni wymagana była zawrotnie wysoka temperatura 20 stopni Réaumura (tj. ok. 25 st. Celsjusza). Trudności te nie zrażały jednak bardziej przedsiębiorczych ziemian, którzy widzieli w uprawie egzotycznych owoców potencjalnie intratny interes. Przykładowo cytowany przez Maję Łozińską Kajetan Kraszewski uważał włożone w budowę i ogrzewanie ananasarni inwestycje za opłacalne, licząc, że przynajmniej połowę z 200 sztuk ananasów uda mu się z zyskiem sprzedać.

Koszty urządzenia oranżerii podnosiły wysokie ceny sadzonek cytrusów, sprowadzanych nieraz z dalekich krajów, a zatem niełatwych do zdobycia. Podobnie jak i inne rośliny cieplarniane zamawiano je często pocztą. Kłopotliwe okazywało się także pozyskiwanie zwykłych, lecz dobrej jakości rozsad do warzywnika czy sadu: część z roślin uprawnych pochodziła ze starannie pielęgnowanych klasztornych wirydarzy (na ziemiach świętokrzyskich szczególnie cenione były szczepy z klasztorów w Wąchocku i na Świętym Krzyżu), drzewka owocowe można było też kupić u wędrownych handlarzy z Francji, Niemiec czy Szwajcarii, te jednak nie cieszyły się dobrą opinią. Inną problematyczną kwestią w utrzymaniu ogrodu był brak fachowców, którzy potrafiliby odpowiednio zadbać o pozyskane z takimi trudem, a często i niemałym nakładem środków pieniężnych, sadzonki.
Sad dworskiSad dworski
Sad dworski w Lasochowie. Zdjęcie przedwojenne
Jak pisze Maja Łozińska jeszcze na początku XIX wieku o sad dbał ogrodowy, oddelegowywany często do innych obowiązków, zwykle nie­piś­mien­ny służący, pracu­ją­cy pod bacznym okiem ekonoma. Jan­kow­ski, uznając za optymalną powierzchnię ogrodu od czterech do pięciu mórg (z czego 1 ½ - 2 morgi przeznacza na ogród oz­dob­ny, a pozostałą część na sad, warzywnik wraz z inspektem i gnojownikami, z wyłącze­niem stawów i nieużytków) do­da­je, że do utrzymania całego założenia potrzebny jest „jeden, lecz su­mien­ny i zamiłowany w swym zawodzie ogrodnik, dwóch chłop­ców i kilku ludzi najemnych, stale w ogrodzie pracujących, a nad­to koń jeden lub para osłów.” Utrzymanie prawdziwie oka­za­łych założeń parkowych wymagało, jak pisze Witold Molik, og­rom­ne­go nakładu pracy i środków finansowych, stąd na taką ekstrawagancję stać było tylko najbogatszych. Trudności w sa­mo­dziel­nym prowadzeniu każdej z części ogrodu powodowały, że często uciekano się do alternatywnego rozwiązania, jakim było oddanie sadu w dzierżawę. Tradycyjnie podejmowali się tego zajęcia Żydzi z pobliskich miasteczek: opłacając corocznie czynsz dzierżawny, ustalany każdorazowo w zależności od urodzaju, doglądali sadu, dostarczając do dworu codzienną porcję owoców oraz ustaloną na wstępie ilość do przechowywania na czas zimy. W lecie, kiedy drzewa zaczynały owocować, dzierżawcy, trudniący się zazwyczaj drobnym rzemiosłem, krawiectwem i szewstwem, zjeżdżali na wieś i w skleconych naprędce obozowiskach pilnowali sadu przed złodziejami, nie porzucając jednak całkowicie swego stałego zajęcia.

Bibliografia:
Bogdanowski, J. (1992) Park dworski i krajobraz kulturowy w okresie międzywojennym. W: Dwór Polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe. Materiały I Seminarium. Warszawa: Stowarzyszenie Historyków Sztuki, ss. 119-139
Ciołek, G. (1978) Ogrody polskie. Warszawa: Arkady
Jankowski, E. (1888) Ogród przy dworze wiejskim. Warszawa, nakładem autora
Łozińska, M. (2010) W ziemiańskim dworze. Codzienność, obyczaj, święta, zabawy. Warszawa: PWN
Majdecki, L. (1981) Historia ogrodów. Przemiany formy i konserwacja. Warszawa: PWN
Markowski, M.B. (1993) Obywatele ziemscy w województwie kieleckim 1918-1939. Kielce: Kieleckie Towarzystwo Naukowe
Molik, W. (1999) Życie codzienne ziemiaństwa w Wielkopolsce w XIX i na początku XX wieku. Kultura materialna. Poznań: Wydawnictwo Poznańskie
Różańska, A. (2008) Historia europejskiej sztuki ogrodowej. W: A. Różańska, T. Krogulec, J. Rylke (red.) Ogrody. Historia architektury i sztuki ogrodowej. Warszawa: Wyd. SGGW, ss. 42-142
Rylke, J. (2008) Metamorfozy formy w architekturze i sztuce ogrodowej. W: A. Różańska, T. Krogulec, J. Rylke (red.) Ogrody. Historia architektury i sztuki ogrodowej. Warszawa: Wyd. SGGW, ss.143-228
Strumiłło, J. (1862) Ogrody północne, tom II. Wilno: nakł. Księgarni Rubena Rafałowicza
Strumiłło, J. (1844) Ogrody północne, tom III. Wilno: nakł. Księgarni Rubena Rafałowicza
Traczyński, E. (2001) Wieś świętokrzyska w XIX i XX wieku. Kielce: Regionalny Ośrodek Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Kielcach
Zachariasz, A. (2000) Dwudziestowieczne ogrody dworskie w świetle wybranych publikacji i realizacji. W: Dwór Polski. Zjawisko historyczne i kulturowe. Materiały V Seminarium. Warszawa: Stowarzyszenie Historyków Sztuki, ss. 313-327
Zachariasz, A. (2002) Ogród dworski – wybrane charakterystyczne elementy i motywy. W: Dwór Polski. Zjawisko historyczne i kulturowe. Materiały VI Seminarium. Kielce: Stowarzyszenie Historyków Sztuki, ss. 353-375
Zachariasz, A. (2006) Dwór polski – kwiaty w domu i ogrodzie. W: Dwór Polski. Zjawisko historyczne i kulturowe. Materiały VIII Seminarium. Kielce: Stowarzyszenie Historyków Sztuki, ss. 237-262
Żenkiewicz, J. (2008) Dwór polski i jego otoczenie. Kresy Północno-Wschodnie. Toruń: wyd. Adam Marszałek
Projekt, wykonanie, teksty i zdjęcia (jeśli nie zaznaczono inaczej) © Anna Stypuła
Wszystkie prawa zastrzeżone